Tagi
wtorek, 01 lutego 2011
Jakiś czas później

Łooooooo, dawno nie byłem. Pewnie długo nie będę. No to taki szybki Raport.

Przede wszystkim nie obroniłem się jeszcze, ale obronie za jakies 2-3 tygodnie. Nie widzę innej możliwości. Właśnie dokańćzam pracę. Oddaje ją najpóźniej w sobotę, a po 20tym obrona

Wesle w sierpniu było fantastyczne. Byłem co prawda z inną osobą niż pisałem jakoś w czerwcu, ale to można tylko zaliczyć na plus.

Znalazłem pracę, której szczerze nienawidzę. Niestety sensownych alternatyw brak. Tzn jest jedna i do końca lutego się powinno wszystko wyjaśnić. Trzymam kciuki za siebie:D

Bracki się wyprowadził z domu. Trochę to trwało ale w końcu mam swoją kliktkę tylko do swojej dyspozycji.

Jest zima, jest zimno.

Moja kolekcyja płyt, tych na półce, zwiększyła się o parę pozycji. Tych na kompie o kilkadziesiąt. Ciągle poszerzam horyzonty.

Aparat fotograficzny od jakiś czas temu poszedł w zapomnienie. Trochę nad tym ubolewam, ale mam nadzieję ze to tymczasowe. We wrześniu zrobiłem znajomym sesje zdjęciową po ślubie, porobiłem kilka fajnych fotek w Gdańsku.

W maju idę na kolejne wesele. Tym razem nie muszę się martwić o partnerkę. Sama się znalazła. Nie, to nie moja dziewczyna. W sierpniu też nie była, a bawiłem się jak nigdy. Sądze, żę w maju nie będzie gorzej:)

Dorobiłem się psychofanki. To jest coś "Chcesz mieć święty spokój, chcesz? Muszisz mnie zabić albo przypierdolić" tak mówiła do mnie moja była dziewczyna. Niesamowite przeżycie.

Coś jeszcze? Byłem w końcu u Ma. Co prawda nie w Wa-wie ale na mazurach. To była zdecydowanie lepsza opcja. Mazury my love:p

Byłem na kilku dobrych koncertach. Caribou, Kamp!, Koncerty na Open'erze, Beardyman, Freestylers, Chase and Status, P.O.E, Jamal. Będą kolejne.

Trochę mi się przytyło. Efekt jojo tak jak myślałem nie dał się przepędzić. Tyle dobrego ze nie przybyło mi 2 razy więcej niż ubyło w Anglii. Teraz intensywnie biegam na siłownie i próbuję coś z tym zrobić.

To by chyba było na tyle

środa, 23 czerwca 2010
Kurwa Max!!!

Kurwa! Kurwa! Kurwa!

Zło. Miało być zajebiście, wyszło chujowo. W gruncie rzeczy jak zwykle. Cały entuzjazm poszedł się jebać. Została totalna zlewka, wszystko w dupie i tyle.

W pracy też klientom co niektórym chyba mocno padło na łeb. Szkoda gadać. Chciałoby się kilku po prostu przypieprzyć czymś po głowie i mieć spokój. Niestety klient nasz pan.

Na uczelni jeszcze nic nie ogarnięte. Jeszcze w ogóle na niej nie byłem od powrotu  Tyle dobrego, że mam wyniki wszystkie z Anglii i wszystko zaliczyłem. Nie tak dobrze jak bym chciał, ale jebać. Grunt, że do przodu i mam w końcu jakiś papier.

Znajomi mnie z Open'erem troche wystawili. "Joooooooooo, Maciek, idziemy na Open'era całego, nie ma innej opcji" Cały czerwiec nie podejmowałem tematu, aż do wtorku chyba, gdy się okazało, że  idą na jeden dzień tylko. Trochę wkurw.

Tak więc tydzień zaczął mi się nieprzeciętnie i pewnie lepiej nie będzie. Dalej nie ma co pisać, bo bym tylko kurwami rzucał, a przeginać też nie można.

Uffie - ADD SUV

 

 

czwartek, 10 czerwca 2010
Jacha!

No to chyba największy problem tych wakacji został rozgryziony. Mam z kim iśc na wesele. Problem jakby nie patrzeć był bzdurny, ale głowę zawracał. Teraz jeszcze tylko trzeba zrobić tak, żeby nagle jej się nie odwidziało. W końcu zionie ode mnie takim pesymizmem i tak strasznie marudzę, że każdemu się może odechcieć. Byłoby głupio. Oj nawet bardzo.

Jutro zaczynam pracę, jak rok temu będę znowu biegał z tacą i próbował nic nie popsuć. Przynieść ludziom jedzenie i inne takie kelnerskie pierdoły. Nie jest to praca stworzona idealnie dla mnie, ale jakoś się ogarnę.

Poza tym za 3 tygodnie Open'er i nic tylko się cieszyć.

Ikonika - Look (Final Stage)

 

poniedziałek, 07 czerwca 2010
Nie ma miejsca jak dom.

Tydzień pobytu w domu za mną. Trochę bajka. Uśmiech z twarzy w zasadzie nie schodzi. Wreszcie jest się czym zająć. Jest dobrze. Od Piątku trzeba iść do pracy. Za 3 tygodnie na open'era i jakoś do przodu to leci. W międzyczasie muszę czekać na wyniki egzaminów, projektów i licencjatów z nadzieją, że niczego nie obleję. Nie mogę oblać! Chce to mieć już z głowy, a nie żyć jeszcze na ciśnieniu czy się udało czy nie. A tak poza tym jakby nie patrzeć Gdańsk świetnym miastem jest i raczej moje warszawskie plany oleje. Nie chce mi się stąd ruszać. Po warszawie się ostatnio przespacerowałem. Co prawda bardzo okrojoną trasą, ale jakoś nie kręci. Co prawda CV dalej będę gdzieś tam słał, ale nadzieję mam, że jednak złapie coś sensownego na miejscu. Poza tym nie mam przesadnej ochoty rozstawać się morzem. Nad Wisłą sobie raczej tych braków nie nadrobie. Tak czy siak, zobaczymy co będzie. Na razie się trzeba cieszyć wakacjami.

 

O.S.T.R. - Dom

 

niedziela, 30 maja 2010
Ja dziś klaszczę!

Niedzieła. W końcu ta długo wyczekiwan niedziela. Już prawie jestem spakowany. Teraz mam godzinkę, żeby już wszystko do końca ogarnąć i wychodzę do pracy z całym bagażem. Trochę mi się to nie uśmiecha. Kumpel mnie podrzuci prosto z pracy na lotnisko, co mi z kolei jest bardzo na ręke. Wracać 2h z pracy do northampton, żeby potem jechać 1,5h w kierunku z którego przyjechałem. Bez sensu. Poza tym w pracy teoretycznie czas powinien zleciec dużo szybciej, a ostatnią rzeczą na którą mam ochotę to siedzenie, czekanie i nic nie robienie.

Jakby nie patrzeć. Dziwne uczucie wyjeżdzać po 9 miesiącach, ze świadomością, że się już nie wróci. I żeby było jasne. Nie jest mi przykro. Po prostu jest mi dziwnie. Smucić się raczej nie ma czym. Życie było tutaj raczej z dupy, pokój z grzybem na ścianie, syfiaste jedzenie. Zdecydowanie nie będzie do czego tęsknić. Chyba tylko do studiów, które były jak wieczne wakacje.

Pozostaje teraz kwestia tego bloga. Z założenia dzisiejszy wpis miał być ostatnim. U mnie z założeniami to różnie bywa, więc nie wiem czy dziś on skończy żywot. W sumie mało ważne. Jeśli nie skończy to na pewno zmniejszy się częstotliwośc pisania. Dobra, olać. Co będzie to będzie.

A tu jeszcze klolejna fotka z cyklu tych stadionowych z dziwnymi ludźmi

 

 

Trochę z dupy teledysk, ale kawałek fajny

Furia Futrzaków - Serce Robota

 

środa, 26 maja 2010
Ty też klaśnij

 

 

Perfume - Edge

 

 

poniedziałek, 24 maja 2010
Tydzień

Maraton w pracy zakończony. Miałem go opisać serią bluzgów, ale nie odpuszczę. Chociaż jak chcę cokolwiek napisać o tym weekendzie to tylko "kurwa mać" mi do głowy porzychodzi. Wszystko było źle. Było gorzej niż zwykle. Co chwila coś się pieprzyło. To piwo się końćzyło, to pompy przestawały działać albo gaz zamarzał. Cuda, cuda, cuda. Wszyscy którzy pracowali obok mnie niemiłosiernie wkurwiali. Najważniejsze, żęby im się dobrze pracowało. A że są jeszcze inni obok to pieprzyć można. Ich problem.

Teraz jeszcze jutro znowu idę na caaaaaały dzień obsługiwać jakąś galę. Potem 3 dni relaksu i ogarniania się. Jakieś małe zakupy przed wyjazdem, żeby humor poprawić. W weekend z kolei znowu 2 dni nalewnia piwa i w niedziele już prosto z pracy w zasadzie zbieram się do wyjazdu. Tak po krótce ma wyglądać mój ostatni tydzień tutaj.

Swoją drogą w weekend na stadionie bili rekord świata w ilości ludzi przebranych w dziwne stroje skupionych w jednym miejscu, więc udało się pare fajnych zdjęć zrobić w przerwie od pracy.

 

Perfume - Dream Fighter

 

 

piątek, 21 maja 2010
Mistrz dziś nie niszczy

Egzamin napisany. Wydaję mi się, że spokojnie do przodu. Co prawda bez szału. Mogłoby być lepiej, ale za cholere dziś nie miałem do tego głowy. Jest raczej wystarczająco, żeby się nie martwić. Teraz pozostało mi czekać na wyniki wszystkich projektów które ostatnio pozdawałęm. Szkoda, że nie mam zielonego pojęcia kiedy się ich spodziewać. Licencjat wydaję mi się, że powinni do końca maja ocenić. Finanse międzynarodowe to loteria. Do tego tam mam obawy, że mogłem zawalić. Portfolio na business communication napisane strasznie na pałe, ale nie widzę opcji, żeby nie zaliczyć. Do tego czekanie na wyniki tych dwóch egzaminów i to wsio. Za 9 dni do Polski, a za jakies 2 tygodnie w końcu pójdę nad morze.

Ma mi zapowiedziała, że z Warszawy wyjadę na mega kacu. Obawiam się tylko, że nie wiele będzie mi trzeba, żeby rano być w takim stanie. Potem to samo czeka chyba w toruniu bo z tego co pamiętam mamy isc na tequille. Pewnie w sporych ilościach. Potem mam nadzieję powtórka w Gdasku. Co by nie mówić miło się zapowiada.

Jakby się tak zastanowić to... skończyłem dziś studia. Jakby się tak zastanowić trochę więcej to mam do skończenia jeszcze licencjat, ale takiego typowego łażenia na uczelnie, robienia notatek i posania egzaminów już nie ma. Tzn. zgodnie z planem teraz rok przerwy na znalezienie jakiejś pracy i zaczynam magistra zaocznie. Magisterkę miło już by było zrobić za swoje. Poza tym mam chwilowo strasznie dośc studiowania. Tak naprawdę to mam już od dłuższego czasu, ale trzeba było się przemęczyć do końca licencjata.

Jutro znowu do pracy. Pojutrze też. 2 dni lania piwa. Ja tam chyba zwariuje. Z łóżka się trzeba zerwać o 6. Na tym stadionie będę siedział gdzieś do 20-21, a w domu pewnie będę koło pólnocy zmasakrowany. I co gorsza w niedzielę powtórka. W poniedziałek nie wyjdę z łóżka przed południem. Muszę odespać ostatnie dni. A na stadionie może jakieś fajne fotki ogarnę, bo trochę zaniedbałęm temat ostatnimi czasy.

A tak z innej beczki to Pacman ma dzisiaj 30ste urodziny i z tej okazji wszystkiego najlepszego.

I jeszcze raz z innej beczki. Kylie w lipcu wydaje nową płytę. Miło z jej strony. Będzie się trzeba zakupić

 

Kylie Minoque - All The Lovers

 

środa, 19 maja 2010
I jeszcze jeden

Dzisiejszy egzamin z głowy. No już chyba prostszego nie dało się zrobić. I dobrze. Przynajmniej nie będzie niepotrzebnego stresu. Został jeszcze jeden w piątek. Ten trudniejszy, do którego nie mam głowy.

Koleś od butów bardzo spoko się zachował. Oddał mi dzisiaj kasę za buty. Ja chciałem poczekać do piątku z nadzieją, że może jednak dojdą, a dziś dostałem maila, że zrobił przelew już. Jednak poczta nie tylko w Polsce jest do dupy.

Dobra. Trzeba się coś pouczyć i może zrobić jakiś obiad. Akurat Chińska ekipa opuściła kuchnie. Szczęście, bo już głodem przymierałem.

A poza tym ciągle praca, praca, praca. Jak przec cały rok potrzebowałęm to nie było. Ostatni miesiąc pobytu i nagle pracy jak lodu. Zawsze tak musi być.

Ortega Cartel - This is for my boys (feat. Jesse Maxwell)

 

niedziela, 16 maja 2010
2 tygodnie

2 tygodnie. Tyle zostało mi tutaj siedzenia. W ciągu tych 2 tygodni muszę zdać 2 egzaminy. Oba są w sumie w najbliższym tygodniu. Potem zostanie mi lekko ponad tydzienb absolutnej nudy. Jest szansa, że mnie praca w drukarni poratuje. Byłoby się czym zająć a i jeszcze jakiś grosz by wpadł.

Miałem pisać licencjata. Nic nie zrobiłem. Nawet słowa nie napisałem. Nie jestem z tego powodu za bardzo zadowlony. Z resztą do egzaminów przygotywywałem się podobnie. Czyli w ogóle.

W międzyczasie kupiłem sobie buty. Tzn te buty kupiłem, a raczej zamówiłem sobie jeszcze w kwietniu. Niestety jeszcze nie doszły. Myślałem, że tylko u nas poczta lubi sobie robic takie jaja. Niestety się myliłem. Jutro miną 3 tygodnie od dnia wysłania. Ciekawe czy jest jeszcze jakaś szansa, że przyjdą przed moim wyjazdem. Koleś, który mi te buty wysłał napisał skargę na pocztę. Ja zrobiłem to samo. Odpowiedź jaką dostałem nie zachęca. Typowe lanie wody, że im przykro, że bardzo im zależy na wysokiej jakości usługach i inne podobne pieprzenie. Mam nadzieje, że dojdą do końca tygodnia, a jak nie to będzie się trzeba domagać zwrotu pieniędzy.

Poza tym co? Zrobiłem dziś czystkę w pokoju, zrobił śie trochę pusty. Zrobiłem też wstępne pakowanie. To z kolei nie wróży najlepiej bo jakby mało miejsca w plecaku. Będzię się trzeba jednak jakoś ścisnąć i będzie dobrze.

Przedwczoraj dzwonił do mnie facet od któego wynajmuję mieszkanie z zapytaniem czy może mu zapłaciłem czynsz za maj. Nosz kurwa mać... Zapłaciłem mu za ten maj 2 miesiące temu o czym go mailowo poinformowałem, za co on mi z kolei mailowo podziękował. Wróciłem do domu. Widzę, że dostałem jakiegoś maila. Facet zanim do mnie zadzwonił napisał mi w moim odczuciu chamskiego maila informującego mnie o tym, że mu nie zapłaciłem i że może się zdziwię ale on ma kredyt do spłacenia. No co za typ. Gdybym ja cokolwiek komuś wynajmował to zrobiłbym sobie jakąs notke z wpłatami, żeby mieć zawsze przegląd jak to wygląda. Jeśli już jednak coś by mi nie pasowało to bym się grzecznie zapytał, a nie informował. Dureń. Odpowiedzaiłem mu cytując wszystkie maile dotyczące czynszu za ostatnich kilka miesięcy. Poprosiłem też, żeby przed oksarżaniem najpierw się upewnił. Odpowiedzi nie dostałem.

Christian Falk - Dream On (feat. Robyn)

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8